JAPONIA/ MOJE PODRÓŻE/ TOKIO

JAK ZORGANIZOWAĆ WYJAZD DO TOKIO? ZWIEDZANIE TOKIO W DWA DNI

Pod koniec lipca wybrałam się wraz z przyjaciółmi w swoją pierwszą, azjatycką podróż – odwiedziliśmy Tokio! W tym wpisie chcę się z Wami podzielić wrażeniami dotyczącymi mojej 4-dniowej podróży oraz wskazówkami, jak taką podróż zorganizować.

Bilety lotnicze do Tokio

Do Japonii polecieliśmy na pokładzie Dreamlinera naszych Polskich Linii Lotniczych LOT. Połączenie WAW – NRT obsługiwane jest kilka razy w tygodniu, więc mimo, że lecieliśmy w środku sezonu, nie mieliśmy najmniejszego problemu, że wybrać najlepszy dla nas termin podróży. Zaletą LOT-u – oczywiście poza polską obsługą na pokładzie samolotu – jest to, że z Warszawy lecimy do Japonii bezpośrednio, bez żadnych przesiadek! W tamtą stronę – do Tokio – lecieliśmy niecałe 10 godzin, z powrotem ponad 11 godzin, co przyznaję, strasznie mnie umęczyło. Ale Tokio wykańcza! 😉 Kupując bilety w LOT musicie pamiętać, że to nie są tanie linie typu Ryanair, czy Wizzair – nie ma co czekać na ofertę last minute. Im dalej do wylotu, tym taniej kupicie bilety.

Do Tokio lecieliśmy w klasie Premium Economy i muszę przyznać, że klasa ta robi robotę – można odpocząć i zrelaksować się podczas lotu. Duże – w porównaniu do klasy ekonomicznej – i częściowo rozkładane fotele, system rozrywki pokładowej z własnym telewizorkiem, czy kosmetyczka z najpotrzebniejszymi gadżetami to coś, co z pewnością  tak długi lot uprzyjemnia. To, co zrobiło na mnie wrażenie to menu pokładowe w dwóch wersjach – europejskiej i japońskiej. W drodze powrotnej, ze względu na brak miejsc w Premium, wracaliśmy klasą ekonomiczną. Jeśli chodzi o ceny – polecam obserwować oficjalną stronę LOT-u, jak i fanpage na Facebooku – co kilka tygodni można trafić na promocję, co tydzień są też niższe ceny z okazji Szalonej Środy.

Transfer / przejazd z lotniska Narita do centrum Tokio

Port lotniczy Narita, na którym wylądowaliśmy to jeden z dwóch głównych portów w Tokio i jest naprawdę spory. W pierwszej chwili przytłoczyć może ilość informacji w języku japońskim 🙂 Ale don’t worry! Oznaczenia po angielsku też są., tylko w gąszczu japońskich znaczków, trzeba na nie zwrócić uwagę. Z lotniska do miasta dostaliśmy się pociągiem Narita Express linii JR-EAST. Przejazd w dwie strony kosztował 4000 jenów, a sama podróż trwa 1,5 godziny w jedną stronę. Naszą stacją docelową było Shinjuku, gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg. Wszystkie informacje o trasach i cenach znajdziecie na stronie przewoźnika.

Tani nocleg w Tokio

Szukając noclegu w Tokio zależało nam, aby znajdował się on w dzielnicy Shinjuku, ponieważ w tej okolicy dzieje się w Tokio najwięcej, szczególnie w nocy 🙂 Nasz wybór padł na Sophiearth Apartment, znajdujący się 20 minut pieszo od miejskiego ratusza i centrum nocnego życia w Tokio. Do dyspozycji mieliśmy pokój z łazienką, balkonem i klimatyzacją (dzięki Bogu!). Serio – bez tej klimy nie dałoby się wytrzymać w pomieszczeniu nawet minuty. Pokój nie był może największych rozmiarów – ok, był po prostu mały, ale służył nam typowo jako noclegownia – w końcu nie przyjechaliśmy do Tokio po to, żeby siedzieć w pokoju! Po przyjeździe przywitał nas właściciel i udostępnił pokój wcześniej niż przysługiwało nam to z oferty. Opuszczając pokój nie mieliśmy okazji pożegnać się z właścicielem, ponieważ w recepcji nikogo nie było. Zostawiliśmy, więc klucz od pokoju w skrzynce pocztowej, co dla właściciela nie stanowiło żadnego problemu.

Ubezpieczenie turystyczne

Przed każdym wyjazdem za granicę wykupuję ubezpieczenie turystyczne – na wszelki wypadek. Nie inaczej było w tym przypadku. Takie ubezpieczenie na rozsądną kwotę pokrywającą koszty leczenia na miejscu, czy transportu do Polski to kwota rzędu kilkudziesięciu złotych.

Pogoda w Tokio

Podczas mojego pobytu w Tokio pod koniec lipca, w Japonii odnotowano rekordowe temperatury – ponad 40º Celsjusza! Nigdy wcześniej nie miałam styczności z taką wilgotnością powietrza! Stwierdzenie, że było tam strasznie duszno to naprawdę mało powiedziane. Nie potrafię nawet tego wytłumaczyć 🙂 W każdym razie – jeśli planujecie wypad do Tokio latem, nie ma absolutnie najmniejszej potrzeby, by zabierać ze sobą długi rękaw, czy spodnie. Nie będą Wam potrzebne! Dużym plusem podczas japońskich upałów jest to, że na każdym rogu, przed każdym hotelem, czy pensjonatem, w sklepach i przed – dosłownie wszędzie, stoją automaty z zimnymi napojami. Co ciekawe – wszystkie są w opakowaniach o małej pojemności, aby nie zagrzały się przed wypiciem. Problemem za to jest znikoma ilość koszy na śmieci, w których można by zostawić pustą puszkę, czy butelkę.

Waluta i ceny, jedzenie w Tokio

W Japonii obowiązuje jen japoński. Jego wartość podczas mojego pobytu wyglądała następująco: 100 zł to 3000 jenów. To chyba pierwszy kraj, w którym byłam nie licząc Ukrainy, gdzie było taniej niż w Polsce i to naprawdę taniej!

Na tego typu zagranicznych wyjazdach nie mam w zwyczaju stołować się w restauracjach – owszem, staram się wybrać zawsze na jakiś obiad, czy kolację, ale nie stołuję się w tego typu knajpach codziennie. Wybieram raczej street food i miejscowe markety, żeby jak najlepiej poznać smaki, które na co dzień jedzą tubylcy. Nie inaczej było tym razem. Większość „jedzeniowych” zakupów robiliśmy w marketach typu 7-Eleven, gdzie poza klasycznym jedzeniem, jakie można dostać w markecie, codziennie można było kupić świeże sushi na sztuki (a wieczorem przecenione nawet o połowę!). Naszym hitem były onigri, czyli japońskie odpowiedniki kanapek. Ryżowe trójkąty z różnym nadzieniem, owinięte nori – suchymi, chrupiącymi wodorostami kosztowało ok 5 zł. Jedliśmy to w ilościach hurtowych, a po powrocie przez 3 miesiące nie mogłam patrzeć na sushi 🙂

Podsumowując – czterodniowy pobyt w Tokio wyniósł mnie 1300 zł nie licząc biletów lotniczych. W kolejnym wpisie opiszę moje zwiedzanie Tokio w dwa dni.

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply